Lekceważone problemy – anemia i pasożyty


piątek, 01.11.2013r.

Laluś - transfuzja krwiPasożyty oraz anemia to zabójcy, którzy bez fachowej pomocy zawsze doprowadzają do śmierci kota – to tylko kwestia czasu. Niestety niejednokrotnie ich zabójcza siła jest lekceważona nawet przez lekarzy weterynarii – lektura opisów wielu sytuacji, gdzie leczono alergię, zapalenie stawów itp. przy jednoczesnym lekceważeniu anemii i braku dołożenia wszelkich starań w celu ustalenia oraz – o ile jest uleczalna – wyleczenia jej przyczyny, przeraża.

Czym jest anemia zwana inaczej niedokrwistością? To stan, gdy we krwi jest bardzo mała ilość erytrocytów (czerwonych krwinek, ang. RBC – red blood cells), czyli komórek krwi odpowiedzialnych przede wszystkim za przenoszenie tlenu z płuc do komórek organizmu oraz niski poziom hemoglobiny (HGB) – czerwonego barwnika krwi zawartego właśnie w erytrocytach. Jest to bardzo groźna sytuacja, gdyż hemoglobina to białko zawarte w czerwonych krwinkach, którego główną rolą jest przenoszenie tlenu do wszystkich komórek organizmu. Niedotlenione organy pracują źle, a przy silnym niedotlenieniu obumierają. Dlatego np. tak ważne jest udzielenie pierwszej pomocy osobie, która nie oddycha w ciągu pierwszych 4 minut (dowiedz się jak to zrobić), bo później zaczynają się zmiany w mózgu (często nieodwracalne), a po 20 minutach mózg zaczyna obumierać – właśnie z powodu niedotlenienia. Podobnie dzieje się z organizmem kota – niedotlenione organy nie pracują właściwie.

 

Jakie mogą być przyczyny anemii u kotów? Jest ich naprawdę wiele – wśród nich takie jak pasożyty pozbawiające organizm potrzebnych składników (o tym dalej), silne niedożywienie (do produkcji czerwonych krwinek potrzeba białka, żelaza, ale też kwasu foliowego i witaminy B12), a także choroby szpiku lub nerek (erytrocyty są wytwarzane przez szpik kostny na skutek pobudzenia go przez erytropoetynę wytwarzaną przez zdrowe nerki).

Anemia może też być efektem nie tyle problemów z produkcją krwinek (wymienione powyżej), co utraty krwi (np. krwotoki wewnętrzne – w tym z powodu wrzodów żołądka czy też pęknięcia jakiegoś naczynia krwionośnego wskutek urazu),  przedwczesnego obumierania krwinek (w normalnych warunkach czerwone krwinki żyją ok. 120 dni) i hemolizą (dochodzi do uwolnienia hemoglobiny z czerwonych krwinek, a następnie ataku przeciwciał organizmu na własne krwinki) – w tej sytuacji organizm po prostu nie nadąża z produkcją krwinek. Taka anemia nazywana jest niedokrwistością autohemolityczną – więcej o jej przyczynach i objawach (wspólnych także dla anemii z powodu niedostatecznej produkcji krwi wskutek czynników wspomnianych w poprzednim akapicie) można przeczytać w tym artykule. Czerwone krwinki mogą też ulegać rozpadowi (zniszczeniu) na skutek działania szkodliwych substancji (toksyn) z powodu zatruć różnymi substancjami – w tym toksynami wydalanym przez pasożyty! Zachęcam do dokładnego przeczytania sekcji o objawach – ich występowanie (nawet tylko kilku) to sygnał, że należy jak najszybciej udać się do lekarza weterynarii – w tej sytuacji liczy się każdy dzień a czasami nawet każda godzina.

Czasami wystarczy podanie odpowiednich leków, a czasami konieczna jest wręcz transfuzja krwi, żeby dać szansę organizmowi na rozpoczęcie walki z chorobą, a lekarzom – na przeprowadzenie wnikliwej diagnostyki. Jedną z przyczyn anemii autohemolitycznej jest hemobartonella (FIA, mykoplazma) – kiedyś określana jako rzadka choroba, pojawia się coraz częściej u kotów (wywołujący ją mikroorganizm mogą przenosić np. pchły); bardzo obszerne opracowanie, do lektury którego bardzo zachęcam, można znaleźć tutaj; warto zwrócić uwagę jak trudna jest diagnostyka tego schorzenia, a jak duża śmiertelność.

WAŻNE! Często w przypadku anemii kot nie ma apetytu – żeby wyzdrowieć, kot musi jeść (przeczytaj jakie to ważne tutaj). Zwykle w takich sytuacjach podawane są kroplówki – jak stwierdza lek. wet. Agnieszka Neska-Suszyńska (specjalista leczenia nerek, co często powiązane jest z anemią) w wywiadzie dla magazynu Kocie Sprawy: „Jakkolwiek dożylna podziała szybciej, to nie każdy pacjent powinien ją dostawać. W przypadku kota z anemią dodatkowo rozcieńczymy krew i pogorszymy dotlenienie organizmu. Należy pamiętać, że kroplówki mają różny skład i musi on być dostosowany do potrzeb zwierzęcia„.

 

Glista kocia - toxocara catiKocie pasożyty (robaki, pierwotniaki i in.) to jedna z przyczyn anemii – nie tylko z racji pochłaniania składników odżywczych i utrudniania ich wchłaniania w jelitach, ale też z powodu wydzielania bardzo szkodliwych toksyn, które mogą doprowadzać do rozpadu czerwonych krwinek.

Walka z pasożytami bywa trudna i długotrwała. Ich bytowanie w organizmie może dawać objawy takie jak wymioty, biegunki lub rzadsze kupy – szczególnie żółte, chudnięcie, ale wcale nie musi. Diagnostyka z krwi bywa utrudniona dla pasożytów jelitowych, gdyż często objawy zarobaczenia są zbieżne z objawami wielu innych chorób; dużo lepsza jest odpowiednio przeprowadzona diagnostyka z kału (tutaj serdecznie zachęcam do konsultacji z lekarzem weterynarii, który udzieli bardziej szczegółowych informacji na temat takich badań).

Co więcej – środki odrobaczające nie wybijają wszystkich gatunków pasożytów, a do tego pasożyty mogą się uodparniać na niektóre specyfiki, dlatego samo podanie tabletki, pasty czy preparatu spot-on nie oznacza, że pozbyliśmy się robaków obłych (np. glisty) czy płaskich (np. tasiemce), a podanie silnych leków zwalczających pierwotniaki bytujące w jelitach (np. giardia czy kokcydia np. z rodziny isospora) nie sprawia, że mamy problem z głowy.

Dlatego ważne jest prawidłowe prowadzenie odrobaczania – prawidłowe czyli pod ścisłą kontrolą lekarza weterynarii: tylko odpowiednio dobrany środek (w zakresie rodzaju i ilości)  zależny od rodzaju pasożytów (dlatego tak ważna jest diagnostyka wykonana przez doświadczonego lekarza), stanu zdrowia kota i wagi kota daje szansę na skuteczną i bezpieczną walkę z pasożytami; w przeciwnym razie mamy spore szanse, że nie usuniemy pasożytów, albo zabijemy kota (czy to zbyt dużą dawką leku, albo też zbyt szybkim tempem obumierania pasożytów, które wydzielają wtedy substancje toksyczne dla kota).

Nigdy nie powinniśmy samodzielnie decydować o wyborze środka (i „zdobywać” go z „podziemia”) i jego dawkowaniu (czy to ilości, czy powtórzeniu). Ponadto aby kuracja była skuteczna, musi być wykonana ściśle według zaleceń – jeśli dany środek wymaga powtórzenia go po 10-14 dniach, musimy to bezwzględnie wykonać: w przeciwnym razie robaków się nie pozbędziemy, bo z jaj złożonych przez osobniki dorosłe wybite przy pierwszym podaniu wyklują się nowe; ścisłe trzymanie się terminu podania jest o tyle ważne, że jeśli środek podamy później niż według zaleceń lekarza, robaki dorosną i znowu złożą jaja.

 

WAŻNE! Jeśli bierzemy kotka z ulicy, zwykle wymaga on odrobaczenia i odpchlenia (pchły przenoszą również groźnie pasożyty); koty w schroniskach zwykle są odpchlane i odrobaczane, ale z racji dużej rotacji zwierząt, zwykle jest to walka z wiatrakami – dlatego pomimo wszystko także w takim przypadku należy kota odpchlić i odrobaczyć (oczywiście nie na własną rękę, tylko ściśle według wskazań lekarza). Ponadto fakt, że teraz wybiliśmy pasożyty nie oznacza, że kot nigdy już nie będzie żadnych miał, bo jest niewychodzący i je tylko gotowe karmy – wystarczy, że przyniesiemy np. na nogawce spodni dla nas niewidoczne gołym okiem jaja glist czy larwy pcheł (bo np. będzie miała kontakt z jakąś rośliną, na której dzięki podróży z deszczówką osiadły jaja pasożytów) albo kotek zje muchę pożywiającą się na zakażonych odchodach, a wszystko zacznie się od nowa. Dlatego cały czas należy być czujnym.

 

Z moich własnych doświadczeń: Magnolia, gdy przyjechała do mnie, miała w miarę lekką anemię (w rozmazie krwinki słabo wybarwione); ponieważ w schronisku schudła i bardzo mało jadła, lek. wet. powiedziała, że możemy dać jej 2 tygodnie czasu przy dobrym karmieniu i zobaczyć, czy wyniki się poprawią – w przeciwnym razie będziemy robić solidną diagnostykę w celu wykrycia przyczyny. Dostawała karmę z mięsa (bez odpadów itp.) oraz Fortan Foratain (suszona hemoglobina – w naturze koty czerpią żelazo m.in. z krwi swoich ofiar). Wyniki się poprawiły, ale zdarzało jej się raz na tydzień albo zwymiotować kilkoma kudełkami i zrobić rzadszą żółtą kupę. Początkowo myślałam, że to może ze stresu – działo się to zawsze w sobotę, gdy jechałam z mamą na zakupy i zostawała sama, ale raz nie pojechaliśmy i znowu to samo. Wzięłam więc urobek z kuwety do słoika (nic lepszego nie było pod ręką), kota pod pachę i do lecznicy (na szczęście pracują nawet w święta). Trafiłam akurat na lek. wet. prowadzącą, która pochwaliła mnie za przyniesienie próbki i od razu wpakowała pod mikroskop, a że jest dobra w oglądaniu próbek, to szybko znalazła kokcydia isospora. Całe leczenie polegało na jednorazowym podaniu niedrogiego leku – wszystkie problemy zniknęły jak ręką odjął. Gdyby nie dobry weterynarz… aż strach myśleć!

Dlatego nawet pozornej niestrawności, która się powtarza, nie wolno lekceważyć. W normalnych warunkach u silnego kota kokcydia często nie dają objawów tylko powolnie wyniszczają jelita (co w efekcie utrudnia wchłanianie składników pokarmowych i prowadzi w końcu do anemii), ale u kota z obniżoną odpornością (Magnolia ma herpesa, który czasami o sobie przypomina) czy osłabionych może dawać mylące objawy, a w skrajnych przypadkach doprowadzić nawet do śmierci w krótkim czasie. Kiedyś było to rzadko spotykane, ale wielkie skupiska kotów (np. schroniska) to miejsce, gdzie koty łatwo zarażają się tymi pierwotniakami (są one oporne na większość nawet środków chemicznych i temperaturę), które po cichu niszczą kota aż do czasu, gdy jelita są mocno zniszczone i kot zaczyna mieć anemię, mocno chudnąć, mieć silne biegunki i wymioty – pada wtedy wiele „ciekawych” diagnoz, których nie można potwierdzić jednoznacznym badaniami, natomiast nie ma robionego prostego badania kału, które niejednemu kotu mogłoby uratować życie (i to najlepiej na miejscu z w miarę świeżej próbki przez dobrego fachowca potrafiącego zobaczyć np. takie pierwotniaki, bo nie jest to proste).

/GP; konsultacja: kotkins z forum.miau.pl

Dzisiaj w nocy (5 listopada 2013r.) dzielny Laluś (widoczny podczas transfuzji na pierwszym zdjęciu) po ostrej walce o życie m.in. z silną anemią odszedł za Tęczowy Most [*] na zawsze będzie żył w naszych sercach – żegnaj, piękny kocie! To nie tak miało być…