Kocia psychika – stres, depresja i drapaki

Magnolia w budceKot ma mózg zbliżony znacznie bardziej do naszego niż do psiego – nawet obszar odpowiedzialny za emocje u kotów znajduje się dokładnie w tej samej części mózgu, co u człowieka. Dlatego potrafią odczuwać emocje takie jak strach, radość i inne (więcej o kocich emocjach znajdziesz tutaj), a ich psychika może chorować na choroby takie jak ludzka, czyli np. nerwice lękowe i depresję (więcej o chorobach kociej psychiki przeczytasz w tym miejscu). Warto też wiedzieć co nieco o kociej pamięci.

 

Ponadto koty potrafią odczuwać stres – zarówno krótkotrwały (alarm bojowy), który jest w  pewnej mierze pożyteczny oraz długotrwały, przewlekły, który jest dla kota ogromnym obciążeniem – może prowadzić do chorób psychiki, a te zaś do chorób ciała (warto tutaj zapoznać się z informacjami z zakresu zoopsychologii podanymi tutaj, tutaj i tutaj). O kocim stresie, a w szczególności jego najczęstszych przyczynach, znajdziesz też informacje w tym wpisie (od trzeciego akapitu).

 

Magnolia na drapakuJak więc niwelować kocie stresy? Przede wszystkim musimy w domu dać kotu choć namiastkę tego, co miałby w naturze poprzez:

  1. umożliwienie wspinaczki oraz „ostrzenia” pazurów – dobry tutaj jest zakup gotowego drapaka z budką do chowania się, półkami do leżenia i pniami owiniętymi sizalowym sznurkiem jak np. widoczny obok, na którym siedzi mój kot (do nabycia w sklepach zoologicznych – także internetowych lub u producentów, np. tutaj) albo zakup drapaka konfigurowanego specjalnie dla kota i naszych potrzeb (np. tutaj) lub samodzielne wykonanie kociego drzewka (wersja 1, wersja 2, wersja 3); im wyższy drapak lub drzewko tym lepiej – kot lubi obserwować swoje imperium z góry;
  2. umożliwienie kontaktu ze światem zewnętrznym poprzez udostępnienie mu osiatkowanego okna i – o ile to możliwe – balkonu lub jeśli mamy ogród – woliery albo spacery z kotem na smyczy (wymaga trochę cierpliwości, ale jest do opanowania – więcej informacji o nauce spacerów i bezpieczeństwie podczas takich wycieczek znajdziesz w tym wpisie);
  3. zapewnienie dostępu do trawy i innych bezpiecznych roślin (trujące oczywiście usuwamy przed przybyciem kota – przecież nie chcemy go zabić) – więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj;
  4. zakup lub samodzielne wykonanie zabawek (ulubioną zabawką mojej kocicy jest dwumetrowa tasiemka kupiona za mniej niż 1zł w pobliskim sklepie pasmanteryjnym) oraz wygospodarowanie czasu na zabawy z kotem; koty lubią czaić się i polować – bez tego ulegają znudzeniu, zaczynają odczuwać frustrację i przesypiają całe dnie, a czasami po prostu zajadają smutki, bo jedzenie staje się jedyną ich rozrywką.

 

Czego nie wolno robić? Kilka rzeczy, których koty nie lubią – starajmy się ich unikać na ile to tylko możliwe:

  • zmuszanie kota do czegoś (w tym branie na ręce – szczególnie jeśli gwałtownie podnosimy kota z podłogi, kiedy kotek nie chce i głaskanie, choć ucieka – koty nie zawsze mają na to ochotę tak jak i ludzie; poza tym niektóre koty po prostu nie są pieszczochami – zachęcam do lektury tego materiału, w którym można znaleźć informacje o tym, co wpływa na takie czy inne podejście kota do głaskania itp.),
  • hałasowanie (w szczególności ostre nagłe dźwięki jak np. trzaśnięcie drzwiami) i gwałtowne ruchy (szczególnie bieganie, które jest domeną dzieci), kiedy kot śpi lub je albo odpoczywa (kotu nie wolno zakłócać snu ani przeszkadzać, gdy je),
  • gwałtowne zmiany (np. przestawianie mebli, zmiana miejsca kociej kuwety lub misek, gwałtowna zmiana karmy),
  • zostawanie w pustym domu na cały dzień,
  • brak uwagi ze strony opiekuna i niezauważanie kota, bo się np. spieszymy do pracy lub wróciliśmy do domu zmęczeni (kilka głaśnięć czy machnięcie wędką z zabawką kosztuje niewiele, a ile radości dla futrzaka, który biega koło nóg próbując zwrócić na siebie naszą uwagę),
  • odwiedzin obcych osób pozostających na dłużej – kot zwykle najbardziej lubi gości jak ich nie widzi na swoim terytorium – chyba, że są mu do czegoś przydatni) przez chwilę mogą być dla niego ciekawostką – może ich zaszczyci okazując zainteresowanie (szczególnie jeśli był kotem od małego przyzwyczajanym do wizyt gości lub goście zdaniem kota rokują na uzyskanie ulubionego kociego smakołyku), a może najzwyczajniej w świecie zignoruje – wiele zależy od charakteru kota (zobacz też materiał Kocie charaktery); goście pozostający na dłużej (szczególnie hałaśliwi) zwykle kotu nie pasują – to jego teren i nie lubi się nim dzielić z innymi, szczególnie jeśli to w jakiś sposób zaburza jego codzienne rytuały – niektóre koty to w miarę dobrze znoszą, ale są i takie, które zaczynają np. tracić apetyt.

 

Jakie mogą być efekty kociego stresu? Najczęściej spotykane to sikanie obok kuwety, wylizywanie brzucha do gołej skóry albo wręcz do krwi, łysienie na tle psychicznym, problemy z pęcherzem na tle nerwowym (tzw. FIC, co niejednokrotnie jest diagnozowane jako infekcja bakteryjna – w efekcie mamy pakowanie w kota antybiotyków, które zawsze mają skutki uboczne oraz zalecenie stosowania karm typu urinary zamiast właściwego leczenia poprzez zastosowanie MEMO, co może prowadzić do poważnych problemów z układem moczowym – o FIC i MEMO przeczytasz tutaj).

 

Czy starsze koty już nie są zainteresowane zabawą? Nic bardziej błędnego – kot, który dobrze się czuje, będzie chciał się bawić zawsze – oczywiście w sposób adekwatny do wieku. Filmik poniżej został nagrany krótko po przyjeździe Magnolii do mnie (widać tam ledwo porośnięty brzuch – bardzo źle znosiła pobyt w schronisku porzucona w wieku 5 lat i ze stresu tak go wylizywała, że aż były strupy – teraz jej brzuch jest mocno kudłaty i czarny jak smoła) – miłego oglądania!

/GP