Idzie wiosna! Uwolnij kota!

Kot na osiatkowanym oknieNikt z nas nie chciałby cały czas siedzieć w zamknięciu bez kontaktu ze światem zewnętrznym – nasze koty też nie chcą czuć się jak w więzieniu. Z drugiej strony na zewnątrz – szczególnie w mieście – czyha na naszych pupili wiele zagrożeń. Co więc zrobić, żeby nasze drapieżniki miały jednak kontakt ze światem (ciągły pobyt w zamknięciu i brak możliwości poznawania nowych dźwięków i zapachów powoduje u nich frustrację, apatię – a stąd już tylko krok do chorób fizycznych), ale w bezpieczny sposób?

 

Wypuszczanie kota bez nadzoru niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw – dobrą alternatywą są spacery na smyczy. Oczywiście wymaga to i cierpliwości przy uczeniu kota chodzenia w szelkach, i wiele rozwagi podczas spacerów. Dlaczego warto wybrać spacer pod kontrolą a nie puszczanie kota samego oraz jak się do tego przygotować, zostało napisane w tym wpisie. Jeśli jednak zdecydujemy się wypuszczać kota samego, to w w/w materiale opisano też zagrożenia i jak je minimalizować. Ponadto ważna rzecz: pamiętajmy bezwzględnie o konieczności sterylizacji kotek i kastracji kocurów – nie mnóżmy bezdomności (więcej o tym zagadnieniu przeczytanie tutaj).

 

Osiatkowane oknoSą jednak koty (jak moja Magnolia), które za nic nie będą chodzić ze smyczą (samo założenie szelek to stres taki, że od razu gubi futro) i generalnie nie mają najmniejszej ochoty wychodzić na zewnątrz (być może to jakiś uraz z czasów, gdy zimą błąkała się głodna i zmarznięta po ulicy). Jednak i takiemu kotu można umożliwić kontakt ze światem zewnętrznym poprzez wypuszczanie go za okno zabezpieczone siatką czy na balkon – również zabezpieczony siatką. Nawet jeśli mieszkamy dość nisko i sam upadek kotu by raczej większej krzywdy nie zrobił (o ile nie trafi na jakiś pręt itp.), to warto okno osiatkować – wystarczy, że coś naszego mruczka wystraszy lub zaciekawi – może pobiec prosto pod samochód lub w ręce jakichś dręczycieli. Koty nie potrafią latać, a jakimi tragediami kończy się brak siatki i jak działa słynne „kot zawsze spada na cztery łapy”, można przeczytać w tym opracowaniu.

 

Jak osiatkować okno? Można skorzystać z usług różnych firm (montują i osiatkowanie stałe, ale też takie na różnych zaczepach, które nie wymaga wiercenia w murze, co jest ważne przy mieszkaniach wynajętych). Można też zrobić to samemu – w niektórych sklepach zoologicznych można kupić specjalne siatki z osprzętem – tutaj kilka ważnych uwag odnośnie doboru siatki:

  • transparentną (niewzmocnioną siatkę) można stosować tylko w niewielu przypadkach – nie nadaje się ona dla kotów młodych, lubiących ucieczki i wymaga od nas stałego nadzoru, bo dla kocich zębów czy pazurów to znikoma przeszkoda; dobrze sprawdzi się w warunkach takich jak u mnie – kot ma zero chęci wydostania się na zewnątrz, jest już starszy i bardzo spokojny, mieszkanie nisko i pod spodem gęsta trawa, a okno otwierane tylko gdy jestem w pokoju,
  • siatka wzmacniana sprawdza się przy dachowcach i kotach małych ras; w przypadku kociąt trzeba wybierać mniejsze oczka – trzeba pamiętać, że kot przejdzie przez każdy otwór, przez który przeciśnie swoją głowę (jego obojczyki nie są tak trwale zamontowane do szkieletu jak nasze, lecz znajdują się w workach mięśniowych),
  • dla kotów dużych (np. norweskie) dobrze jest pomyśleć o siatce metalowej powleczonej tworzywem lub wręcz stalowych kratach – to koty ciężkie, a rozpędzona masa może wiele (pazury i zęby też mają znacznie większe i silniejsze niż małe koty).

Niemniej ważny niż wybór odpowiedniej siatki, jest jej montaż – jeżeli mamy elewację ocieplaną styropianem lub podobnym stosunkowo miękkim i kruchym materiałem, musimy użyć specjalnych kołów – np. takich; można je kupić np. w sklepach budowlanych. Jeżeli użyjemy kołków zwykłych, kot powiesi się na siatce kilka razy i wyrwie ją razem z mocowaniem. Podobnie ma się sprawa z montowaniem w pustaki – wymagają specjalnych kołków – więcej informacji można znaleźć np. tutaj. Następna ważna rzecz – siatkę miękką powinniśmy powiesić luźno – z jednej strony dzięki temu kot nie będzie się po niej wspinał, a z drugiej – nie będą na niej przesiadywać ptaki. Kolejna sprawa – zawsze przed wypuszczeniem kota powinniśmy sprawdzić, czy siatka nie jest uszkodzona i czy mocowanie gdzieś nie puściło. Przy samym montażu należy pamiętać, żeby kołki montować co 40-50cm (dla kota dorosłego), aby kot nam nie wydostał się pomiędzy mocowaniami oraz aby obciążenie na jeden punkt zaczepienia nie było zbyt duże (szczególnie jest to ważne przy montażu w elewacji ocieplanej – wtedy warto ten odstęp zmniejszyć nawet do 30-40cm).

Wielu lekarzy weterynarii odradza – i moim zdaniem słusznie – różnego rodzaju moskitiery. Dlaczego? Bo te delikatne są znikomą przeszkodą dla kocich pazurów, natomiast stalowe są niebezpieczne w sytuacji, gdy kot wbije pazury w oczka – kot z napiętymi mięśniami nie umie schować pazurków, więc próbując się uwolnić, po prostu może je wyrwać (ile bólu i jakie leczenie go później czeka, nie trudno sobie wyobrazić).

I kolejna sprawa – zabezpieczenie okien uchylnych: niejeden kot dokończył już żywota lub doznał sporych uszkodzeń mózgu z powodu niedotlenienia z racji utknięcia w otwartym oknie uchylnym. Jeżeli chcemy mieć uchylone okna i zostawiać kota samego w pomieszczeniu, to powinniśmy je zabezpieczyć np. takimi kratkami. W przeciwnym razie nie wolno nam jako odpowiedzialnym opiekunom pozostawiać kota w pomieszczeniu z uchylonym oknem.

Ostatnia opcja dla tych, którzy bezwzględnie nie mogą zabezpieczyć balkonu, a na spacer nie są zdecydowani – siedzenie z kotem na smyczy na balkonie. Nie jest to może idealne, ale pozwoli naszemu pupilowi nacieszyć się powietrzem i słońcem w bezpieczny sposób. Nie łudźmy się, że upilnujemy kota siedzącego obok – to bardzo szybki i zwinny drapieżnik: śpiący kot w 1 sekundę jest w stanie gotowości, a w 3 sekundy potrafi już skutecznie polować; kot, który nie śpi, jest jeszcze szybszy – wystarczy przelatujący obok ptak, a nasz mruczuś skoczy za nim nie zwracając uwagi na nic – tak działa instynkt! Koty nie mają lęku wysokości jak ludzie! W naturze kot spada zwykle na amortyzujące go nieco gałęzie drzew oraz może zaczepić pazury na korze drzew – jeśli wyskoczy na balkonie, to w metal czy beton pazurków nie wbije – efektem ze sporym prawdopodobieństwem będzie ciężkie kalectwo do końca życia: niedowład kończyn, sikanie w pieluchy i temu podobne – a chyba nikt z nas nie chce zamienić życia swojego pupila w piekło, prawda?

I ostatnia ważna sprawa: nigdy nie zostawiamy kota całkowicie bez nadzoru na balkonie czy za oknem idąc np. na zakupy – siatka daje jakieś zabezpieczenie, ale nie jest ono nieskończenie wytrzymałe i zawsze może zostać uszkodzone. Jeśli wychodzimy do pracy, lepiej futrzaka jednak pozostawić w zamkniętym mieszkaniu.

 

/GP