FIP? A może jednak… trzustka

Do zbadania tematu skłoniła mnie niedawna śmierć mojej ukochanej kotki i wspomnienie przypadku koleżanki. O ile w przypadku Magnolii od razu diagnoza była prawidłowa określona jako zapalenie trzustki, o tyle u kota koleżanki zasugerowano, że to FIP.

Jak wiadomo, FIP jest chorobą nieuleczalną i zwykle dość szybko śmiertelną, którą na 100% można potwierdzić dopiero podczas sekcji zwłok – wcześniej jest diagnozą przez wykluczenie innych chorób. Ponadto wiadomo, że chorobę wywołuje zmutowany koronawirus, który przed mutacją może długie lata żyć w kocich jelitach nie czyniąc kotu żadnej szkody – sugeruje się, że do mutacji dochodzi na skutek np. silnego stresu (przykład: kot lata żyjący w domu oddany do schroniska). Prawdziwa kopalnia wiedzy o tej chorobie (niestety nie ma wersji w języku polskim, ale jest np. angielski) to strona Dr. Addie. Dotąd myślałam, że jedyną chorobą, z którą FIP bywa mylony, jest hemobartonelloza (więcej informacji). Niestety okazuje się, że diagnostyka chorób trzustki to dziedzina mało jeszcze znana lekarzom (o leczeniu nie wspominając).

Koleżanki kot był już 3 lata w domu po zabraniu ze schroniska, więc mutacja dopiero po takim czasie była dość mocno podejrzana. Niemniej jednak kot zmarł nie doczekawszy się innej diagnozy. Moja Magnolia miała wykonaną laparotomię diagnostyczną (otwarcie jamy brzusznej), żeby upewnić się, że nie utknęło w jej brzuchu żadne ciało obce itd. i jedyny powód tego, co się z nią działo, to zapalenie trzustki. Przeczytałam opis, porównałam z opisem USG tamtego kota sprzed lat i… wyszło, że zmiany są identyczne. Może i w przypadku Magnolii by wróżono FIP gdyby nie fakt, że wyniki – poza glukozą i amylazą – były wszystkie w normie.

Gdy Magnolia przyjechała do mnie ze schroniska, miała anemię i taki stosunek albumin i globulin, że wróżono jej wtedy FIP. Wyszła z tego sama, bo nikt wtedy nie miał pomysłu na diagnozę. Miała wylizany brzuch do krwi, ale stwierdzono, że to ze stresu. Fakt, był to wrażliwy kot, ale jak się okazuje, to nie stres sprawiał, że była dość bojaźliwa i że ten brzuch wylizała – to choroba w postaci zapalenia trzustki, która się wiąże zwykle z silnym bólem!

Gdy po przyjeździe stanęła na nogi (dobre jedzenie i ręce do głaskania potrafią dać kotu naprawdę wiele sił do walki), długi czas był spokój. Po kilku miesiącach naderwała mięsień łapy – dostała wtedy lek przeciwzapalny niesterydowy (NLPZ) – dokładniej tolfinę: bardzo po tym wymiotowała, więc szybko odstawiłam; zgłosiłam weterynarzowi, ale było bez echa (a jak się okazuje – wymioty czy złe samopoczucie po NLPZ to już sygnał do diagnostyki w kierunku chorób trzustki czy wrzodów, bo jedno może być przyczyną drugiego). Później był epizod z kokcydiami – raz na tydzień rzadsza kupa i śmierdząca, choć niby kokcydia u zdrowego generalnie kota (czyli bez FeLV czy FIV) nie powinny dawać objawów, ale wtedy też nikt nie wpadł na problemy z trzustką. Po podaniu baycoxu był spokój aż do niedawna – czasami wprawdzie zrobiła jakąś rzadszą kupę, ale biegała, bawiła się, jadła, miała silnie zbudowane mięśnie i piękne futro – wydawało się, że kot jest w stanie idealnym… tylko ludzi się jakoś tak bardziej bała, ale przecież była tzw. kotem po przejściach (np. nos miała kiedyś złamany – świadczyło o tym złe zrośnięcie kości nosowej).

A później… wszystko jak w jakimś koszmarze: 29 grudnia nie chciała jeść, więc 30 grudnia pojechałyśmy do lekarza – na miejscu właściwie diagnoza pt. zapalenie trzustki (kilka godzin potwierdzona wynikami badań – pełna morfologia, biochemia i jonogram). Kot – wg lekarza – wyglądał całkiem dobrze, ale czułam, że jest źle, bo była taka jakaś smutna… kilka dni później – 4 stycznia – zmarła.

Czy zapalenie trzustki – przewlekłe lub ostre – wyjdzie przy standardowych okresowych badaniach typu morfologia, biochemia i jonogram? Niekoniecznie. Organizm kota głodzonego kilka godzin (a taki musi być do badań) przy słabym uszkodzeniu trzustki jest w stanie tak wyrównać poziomy enzymów i cukru, że będzie wyglądało, iż wszystko jest w porządku. Jedynym badaniem, które pozwala wykryć przewlekłe zapalenie trzustki, jest badanie specyficznej kociej lipazy trzustkowej wykonywane albo testem płytkowym, albo w ramach tzw. profilu trzustkowo-jelitowego – nie należy tego mylić z ogólnym poziomem lipazy badanym w ramach standardowej biochemii.

Jakie są konsekwencje stanu zapalnego? Ze słabym ostrym stanem zapalnym kot może poradzić sobie sam, ale konsekwencją może być przejście w przewlekły stan zapalny lub uszkodzenie trzustki w zakresie wydzielania insuliny (czyli cukrzyca) lub wydzielania enzymów (niewydolność zewnątrzwydzielnicza). Przy ostrym stanie zapalnym (a stan przewlekły może się w każdej chwili zaostrzyć) konsekwencją może być śmierć. Oczywiście nawet poprawne postępowanie medyczne nie gwarantuje przeżycia ostrego ataku – wszystko zależy od rozległości uszkodzeń, bo trzustka może porażać jelita, żołądek, uszkadzać nerki (u niejednego kota z niewydolnością nerek przyczyną problemów nerkowych jest właśnie uszkodzenie trzustki, co jeszcze rzadko jest sprawdzane przez lekarzy) i ogólnie wyniszczać organizm.

Czy zapalenie trzustki można leczyć? Niestety nie ma leków na to, ale można łagodzić jego konsekwencje przy odpowiedniej terapii oraz – a może przede wszystkim – nie dobijać kota nieodpowiednimi lekami takimi jak np. NLPZ – szczegóły diagnostyki i leczenia można znaleźć w tym materiale (lektura obowiązkowa dla wszystkich lekarzy weterynarii) – poczytajcie sami na wszelki wypadek i dopilnujcie, żeby nie podano Waszemu kotu tolfiny, metoklopramidu i innych leków, które pogorszą sytuację, a są elementami standardowej procedury przy zaburzeniach żołądkowo-jelitowych lub zestawu przy nieznanej diagnozie w postaci antybiotyk+NLPZ+steryd.

Warto też dokładnie poczytać ten materiał (lekarzom weterynarii też się przyda), gdzie jest napisane jak duża jest śmiertelność przy tym schorzeniu, jak mała wykrywalność oraz jak łatwo objawy zapalenia trzustki mogą być wzięte za inną chorobę lub jak choroba może przebiegać właściwie bezobjawowo. Przy tym schorzeniu bardzo ważny jest czas jeśli jest to stan ostry – dlatego ważne jest, aby była postawiona szybko dobra diagnoza oraz aby podać właściwe leki unikając podania tych, które kotu zaszkodzą (jak to było w przypadku mojej ukochanej Magnolii).

/GP-K

P.S. kto ją znał, widział jaki to piękny kot – wyglądała jak okaz zdrowia: gęste błyszczące futro, rozbudowane mięśnie, szalała, biegała, kupy dobre, brak wymiotów itd. – a jednak w kilka dni odeszła za Tęczowy Most…