Czy warto dać kotu dom

Kot oprócz tego, że jest ładny (oczywiście kwestia gustu, ale skoro to czytasz, to zapewne się mną zgadzasz) i miły – o ile się nie wkurzy, bo już straci do Ciebie cierpliwość, gdy coś Ci mówi kocim językiem, a Ty ciągle nie rozumiesz 😉 , to ma pozytywny wpływ na człowieka. Jest to wykorzystywane w terapii polegającej na kontakcie z kotami o nazwie felinoterapia. Podobnie jak hipoterapia czy dogoterapia, tak i zooterapia z kotem pozwala na przynoszenie ulgi człowiekowi z wieloma dolegliwościami – jest wykorzystywana w leczeniu osób starszych i niedołężnych, a także niepełnosprawnych fizycznie i psychicznie – w szczególności dzieci. Więcej informacji o pozytywnym wpływie kota na człowieka można znaleźć np. w artykule Felinoterapia, czyli leczenie kotem.

Ty także możesz mieć takiego prywatnego terapeutę we własnym domu – za pełną miskę, ciepły kąt, trochę uwagi odwdzięczy Ci się kojącym mruczeniem, wygrzaniem kolan i pocieszaniem, gdy Ci smutno. Nie wierzysz? Koty doskonale czują nasz nastrój, bo impulsy elektryczne krążące w naszym ciele (dzięki temu kontrolujemy mięśnie, myślimy itd.) wytwarzają pole, które koty potrafią wyczuć z dokładnością lepszą niż specjalistyczny sprzęt. Po ciężkim dniu, gdy mamy wszystkiego dość, jedno „miau” potrafi zdziałać cuda!

Kotek bardzo pomaga dzieciom zestresowanym czy zamkniętym, a także uczy odpowiedzialności i brania pod uwagę potrzeb innych stworzeń – z tym, że w takim przypadku musimy szukać kotka, który lubi dzieci i się ich nie boi (jak nie lubi, to będzie np. uciekał i cały czas, gdy dziecko nie śpi, siedział schowany ze strachu pod łóżkiem albo dla odmiany siedział na najwyższej półce i syczał chcąc je odstraszyć, żeby nie podchodziło). Koty nie atakują tak po prostu stworzeń, które nie są dla nich jedzeniem (myszy, żaby, robaki itp.) – raczej jak konie wybierają ucieczkę o ile jest możliwa; dopiero gdy kotek nie ma gdzie i jak uciekać, wtedy próbuje się bronić z całych sił gryząc i drapiąc (dlatego nie wolno kota ciągnąć za ogon czy siłowo trzymać, bo chce się, żeby posiedział na kolanach – sam musi chcieć przyjść). Druga rzecz – dziecka nie powinno się samego zostawiać z kotem ze względu na to, że dziecko jest zwykle większe i silniejsze, a do tego bardzo „pomysłowe” i mało świadome, więc łatwo może wpaść na pomysł np. wsadzenia kredki w oko ulubieńca.

No i kolejny powód, dla którego warto wziąć kota – dajemy dom wspaniałemu stworzeniu, któremu zagarnęliśmy teren; tu, gdzie teraz są blokowiska, kiedyś koty żyły polując na nie zatrute myszy, chowając się w miejscach, które zniszczyliśmy. A ludzkość sporo zawdzięcza kotom – gdyby nie one, to gryzonie mnożyłyby się znacznie szybciej – różnica między trutką a kotem jest taka, że na chemikalia gryzonie potrafią się uodparniać, a sama obecność kota (nawet jeśli nie poluje) sprawia, że gryzonie wolą sobie poszukać innego lokum, bo nie czują się bezpiecznie w pobliżu drapieżnika, dla którego one i ich młode mogłyby stać się posiłkiem.

Nieraz słyszy się, że kot uczula – uczulenie na kota jest znacznie słabsze niż na przykład na wszędobylskie roztocza (kurz) i zwykle mija samoistnie po około 2 tygodniach przebywania z kotem. I to akurat widziałam na własne oczy, bo mój brat miał uczulenie na ślinę kota (bo właśnie ślina uczula, a że kot nią zwilża futerko i wypadające włosy też ją mają, to potocznie mówi się o uczuleniu na sierść) – w pierwszym dniu prawie płakał, oczy zaczerwienione; po kilku dniach kot mógł mu siedzieć na kolanach i nie było żadnej reakcji; przy następnym jego przyjeździe w gości już nawet pierwszego dnia nie było reakcji uczuleniowej. Ponadto warto wiedzieć, że mniejsze koty to mniejsza dawka alergenu – łagodniej się przechodzi odczulanie, bo dawka alergenu jest mniejsza (mniejszy kot – mniej futra – mniej mycia). Dodatkowo mając kota, zwykle częściej odkurzamy mieszkanie w  celu usunięcia sierści, a tym samym częściej eliminujemy roztocza, które uczulają znacznie skuteczniej i na nie się samoistnie trudno odczulić.

Drugi „straszak” to toksokaroza powodowana przez glisty oraz toksoplazmoza powodowana przez pierwotniaki. Owszem, jaja glist mogą się znajdować w kocim kale o ile kot nie jest odrobaczony, podobnie jak toksoplazmy, ale żeby przeniknęły do organizmu człowieka, to trzeba być brudasem – tak, brudasem! Żeby zjeść jaja glist, to trzeba by gołą ręką dotknąć kocich odchodów, a później nieumytą dotknąć jedzenia – nie wiem jak inni, ale ja sprzątam kuwetę przy użyciu łopatki i po tej czynności myję ręce, a do tego dbam, aby kotek nie był zarobaczony ani nie miał pierwotniaków – czy to toksoplazmą, czy też lamblii (giardie) lub kokcydiów (a raczej lekarz mojego kota dba, bo to jemu powierzam, bo to ważna sprawa nie tylko dla ludzi, ale przede wszytkim dla kota – pasożyty mogą go nawet zabić, o czym przeczytasz tutaj). A jak łatwo zarazić się glistami czy pierwotniakami? Wystarczy zjeść niemyte owoce lub warzywa, a w przypadku dzieci – dotykać roślin na skwerku przy bloku, na którym zwykle pełno psich odchodów (bo kto by przecież sprzątał po swoim psie?), które to razem z deszczem lub podczas wiosennych roztopów pięknie się rozpływają po całej okolicy (w tym po trawie), także w piaskownicach odchodów nie brakuje (kot ma zwyczaj – w przeciwieństwie do psa – zakopywać odchody – niestety także w piaskownicy) – wystarczy, że dziecko dotknie zanieczyszczonej trawy czy piasku, a później taką rączkę wsadzi do buzi lub nieumytymi rączkami trzyma jedzenie. Często też kobiety w ciąży straszy się kotem – serdecznie zachęcam do przeczytania artykułu pt. Ciąża i kot – kłopotliwe połączenie? w portalu ciążowym.

Zanim jednak ostatecznie zdecydujesz się na przyjęcie kota do siebie, przeczytaj koniecznie o codziennym życiu z kotem w tym materiale. Decyzję o zakupie czy przygarnięciu kota zawsze należy podejmować świadomie i odpowiedzialnie myśląc o tym, czy jesteśmy w stanie zaakceptować kocią naturę i obyczaje oraz czy jesteśmy w stanie zapewnić kotu choć podstawowe rzeczy takie jak karmę, żwirek i opiekę weterynaryjną oraz choć trochę czasu każdego dnia na zabawę z nim.

 

PAMIĘTAJ! Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś.

Kotek to nie jest zabawka, która gdy się znudzi, to można ją po prostu wyrzucić czy oddać. Koty są wrażliwe i uczuciowe – jeśli kiedyś zmienisz zdanie i uznasz, że już nie chcesz kota, bo np. Twoja nowa miłość nie lubi kotów albo nie chcesz się opiekować kocim staruszkiem, gdy kot się zestarzeje albo nie będziesz w stanie zrezygnować np. z wczasów w sytuacji zagrożenia życia kota, bo szkoda Ci na to czasu i pieniędzy, to po prostu kota nie bierz, bo zrobisz mu ogromną krzywdę i zdeptasz chęć do życia. Kot czuje, cierpi i ma uczucia – nawet jeśli nie jest Ci w stanie o tym powiedzieć ludzkim językiem (bo kocim Ci to powie – tylko musisz się nauczyć słuchać).