Kot to drapieżnik a nie chomik

Kot czający się podczas polowania Kot jest bezwzględnym drapieżnikiem. Co to oznacza? Zacytuję fragment stąd (polecam lekturę całości):

Ze wszystkich drapieżników, koty są najbardziej wyspecjalizowanymi mięsożercami. W naturalnych warunkach żywią się głównie gryzoniami (myszy, szczury, nornice), małymi ptakami, kretami, jajami ptaków, owady traktując jako przekąskę. Ich organizmy posiadają specjalne mechanizmy biochemiczne, aby poradzić sobie z dietą bogatą w białko i tłuszcz zwierzęcy, a pozbawioną całkowicie lub prawie całkowicie produktów roślinnych. Do produkcji energii służą im wyłącznie tłuszcz i białko. Ze spożytych białek ich wątroba produkuje glukozę, która nie jest im niezbędna w diecie, a wręcz szkodliwa, gdy otrzymują jej zbyt wiele (glukoza powstaje po spożyciu jakichkolwiek węglowodanów, np. skrobi obecnej w zbożach czy ziemniakach). Dlatego mechanizmy potrzebne do trawienia i bezpośredniego wykorzystywania węglowodanów są u kotów słabo rozwinięte lub nieobecne. W ślinie brakuje amylazy, niezbędnej do rozpoczęcia procesu ich trawienia. Enzymy jelitowe i trzustkowe, odpowiedzialne za dalszy ich rozkład mają niską aktywność, a enzymy wątrobowe, które umożliwiają metabolizm węglowodanów są albo nieaktywne, albo nieobecne.

 

Co to oznacza w praktyce? Ano tyle, że organizm kota nie jest przystosowany do przetwarzania roślin – nieważne, czy to trawa, czy ziarno – jeśli kot je zje, to wyjdą w postaci niezmienionej. Jak to więc możliwe, że do karm dodawane są zboża i koty jednak pewną część przyswajają (co widać najbardziej po tyciu od nadmiaru węglowodanów)? Wytłumaczenie jest proste – zboża te są w formie przetworzonej, czyli takiej jaka nie występuje w naturze. Producenci tłumaczą dodawanie zbóż potrzebami kota, jednak w rzeczywistości pakowanie zbóż, ziemniaków i grochu do karm ma dwa powody:

  • technologia produkcji chrupek,
  • oszczędność (cena zbóż jest zdecydowanie niższa niż nawet zwierzęcych produktów ubocznych, o mięsie nie wspominając).

W wielu miejscach producenci karm (i opłacani przez nich naukowcy) przekonują, że zboża są korzystne i potrzebne kotu – z tym mitem rozprawiono się w materiale pt. Dlaczego koty nie powinny jeść zbóż – zachęcam do dokładnej i wnikliwej lektury: dla dobra własnego futrzaka naprawdę warto poświęcić chwilę na przeczytanie całości i przemyślenie. Jest tam też wspomniane o  stwierdzeniach odnośnie przystosowania kota w domu do innego jedzenia. Ponadto warto zapoznać się z tekstem o kociej diecie. Osoby znające język angielski, serdecznie zachęcam do obejrzenia wypowiedzi Dr. Karen Becker na temat tego, dlaczego koty i psy powinny jeść surowe mięso – naprawdę warto posłuchać. W materiale wspomina ona m.in. o tym, że karmy pojawiły się stosunkowo niedawno, a przez tysiące lat układ pokarmowy drapieżników przystosował się do jedzenia upolowanych ofiar na surowo – wraz z mikroorganizmami bytującymi w tych ofiarach; szczególnie warto zwrócić uwagę na mocno akcentowane stwierdzenie, że koty mogą przeżyć na chrupkach (ang. survive), ale przeżyć a nie dobrze funkcjonować (ang. thrive). O tym, jak czytać etykiety na opakowaniach karm (szczególnie między wierszami), dowiesz się tutaj.

 

Do karm dodawane są również inne bardzo nienaturalne rzeczy jak np. mączka z piór (pióra zmielone i potraktowane chemią, żeby dało się z nich przyswajać białko) czy mączki z rogów, kopyt itd. – takie właśnie „wynalazki” zwiększają ryzyko alergii u kotów i jako niskiej jakości białko mocno obciążają nerki. A w składzie ukochanych chrupek naszego mruczka nazywają się niejednokrotnie „kurczak” czy „wołowina” – dlatego tak bacznie należy zwracać uwagę, aby było to np. „mięso z kurczaka bez kości” lub „mięso mięśniowo wołowe” itd.

Forum o diecie BARF
Czasami słyszy się, że kot żyjący w domu nie je myszy czy ptaków – nie je zwykle dlatego, że nie ma możliwości i od małego pakowano w niego bardzo nienaturalne jedzenie. Koty, które są wolno żyjące  lub mają możliwość wychodzenia, polują i zjadają swoje ofiary. Nie wierzycie? Zobaczcie sami dwa filmiki poniżej, na których na początku rzeczywiście koty tylko się bawią swoją zdobyczą (celowo wybrałam takie, gdzie już nie ma momentu zabijania – dzikie koty robią to szybko i skutecznie, ale domowe niekoniecznie – o ile samo polowanie leży w instynkcie kota, o tyle techniki musi nauczyć go matka… lub sam musi ją wyćwiczyć mordując ileś tam ofiar powoli i niezdarnie). Jeśli uda się Wam dotrwać do końca, zobaczycie ile zostaje z ofiary.

Kot zjadający mysz

 

Kot zjadający ptaka ***

 *** w tle słychać trochę pisków kobiety; zapewne wielu z Was byłoby zaskoczonych widząc jak Wasz milutki puchaty kanapowiec pochłania ptaka, choć myśleliście, że macie w domu maskotkę a nie drapieżnika; to taki sam kot – czyjś pupil – jak Wasz 😉

I dla zwolenników specjalnych karm dla kociąt – tak jakby natura przewidywała dla nich specjalne myszy 😛 najbardziej naturalne, zbilansowane i zdrowe żywienie kociątka:

 

/GP