Kot musi jeść!

Kot jest z natury żarłokiemZdrowy kot jest żarłokiem – może nie takim, który objada się, aż staje się pękatą kulką (to już objaw choroby – poczytaj o leptynooporności i otyłości), ale swój przydział zjada ze smakiem. Nie ma kotów niejadków z natury, bo nie leży to w naturze żadnego zwierzęcia – jeżeli kot ma obniżony apetyt (zjada mniej niż powinien w odniesieniu do należnej masy ciała – szczegółowe informacje o należnej ilości jedzenia znajdziesz tutaj) lub nie je wcale, to jest chory. Pozostaje kwestia ustalenia, czy choruje jego ciało, czy też dusza – nigdy nie wolno tego lekceważyć, bo może to naszego kota kosztować życie. Na początek zawsze wykluczamy przyczyny fizyczne. Do czego może prowadzić brak przyjmowania pokarmów? Do kilka bardzo niebezpiecznych zjawisk – w tym niebezpiecznego dla życia stłuszczenia wątroby (gorąco zachęcam do dokładnej lektury tego artykułu), samostrawiania mięśni i narządów, a także anemii, która prowadzi prędzej czy później do śmierci (o tym w jaki sposób, przeczytasz tutaj).

 

Jakie mogą być przyczyny głodowania kota? Jeśli chodzi o psychiczne, to jest to najczęściej stres i różne nerwice lub depresja (o tym więcej przeczytasz w tym materiale). Jednakże bardzo często przyczyny są bardzo fizyczne – jeśli kot odmawia jedzenia więcej niż jedną dobę lub je mało (ale minimum połowę porcji) przez więcej niż 2-3 dni (nawet przy próbie podania ulubionego jedzenia) lub je falowo – czyli jeden dzień je, jeden nie je albo też spadki apetytu są cykliczne (np. co kilka lub kilkanaście dni), to powinniśmy natychmiast udać się do lekarza weterynarii w celu ustalenia przyczyny oraz udzielenia fachowej pomocy kotu – czy to przez podanie środków pobudzających apetyt i witamin oraz specyfików wspomagających trawienie,  kroplówki nawadniającej (czasami dodaje się do niej glukozę i aminokwasy, co chroni przed odwodnieniem i szybkim stłuszczeniem wątroby), czy wręcz założenie sondy żołądkowej umożliwiającej karmienie wymuszone. Kot, który nie jest odpowiednio odżywiany, nie ma szans na powrót do zdrowia. Nieważne jakie leki mu się poda i jakie zabiegi wykona – organizm pozbawiony substancji odżywczych nie wygra z chorobą.

 

Wśród przyczyn fizycznych, których jest naprawdę wiele, mogą być zarówno zaburzenia w układzie trawiennym (problemy z paszczą, przełykiem, żołądkiem, wątrobą, trzustką i jelitami – szczególnie zamieszkanymi przez pasożyty, o których przeczytasz tutaj), układzie moczowym (np. niewydolność nerek), układzie krwionośnym – anemia też powoduje brak apetytu (a brak jedzenia pogarsza anemię i koło się zamyka), chorobami nowotworowymi i wszelkimi stanami zapalnymi lub owrzodzeniami układu pokarmowego – szczególnie w jamie ustnej (także pod językiem – czasami trudno dostrzegalnymi) lub przełyku, a także chorobami wywołanymi przez bakterie, wirusy czy grzyby takimi jak np. koci katar, który jest najczęściej efektem wirusa feline herpes virus (FHV), feline calici virus (FCV) lub chlamydii. O ile herpes wywołuje przede wszystkim katar i wyciek z oczu, przez co kot nie czuje zapachu pokarmu, to calici powoduje owrzodzenie pyszczka – w pierwszym przypadku zwykle kot nie chce jeść, bo nie czuje zapachu jedzenia, to w drugim – bo ma owrzodzenia w jamie ustnej. Przy czym należy pamiętać, że posiadanie jednego wirusa nie wyklucza jednoczesnej obecności drugiego czy bakterii.

 

Jak zwiększyć szanse, że kot z katarem będzie jadł?

Po pierwsze łagodzenie dolegliwości takich jak zatkanie nosa (zwiększanie wilgotności powietrza, ewentualnie zakrapianie) oraz owrzodzenie pyszczka – tutaj pomocne jest smarowanie balsamem Szostakowskiego (np. avilin); nieco ulgi może też przynieść smarowanie olejem kokosowym (koniecznie zimnotłoczony, nierafinowany, nieoczyszczony) lub olejem lnianym Budwigowym (też zimnotłoczony).

Po drugie karma – zdecydowanie lepsza jest mokra karma lub mieszanki mięsne (BARF), gdyż chrupki są twarde i kotu z obolałym pyszczkiem zwykle sprawiają dodatkowy ból. Po trzecie – jedzenie podgrzane do temperatury ok. 30st. (wystarczy położyć na kilkanaście minut porcję karmy na talerzyku na kaloryfer lub podgrzać lekko w kąpieli wodnej); jeśli to chrupki, to można podnieść temperaturę dmuchając przez kilkanaście sekund na nie ciepłym powietrzem z suszarki do włosów (uwaga – lubią „fruwać”, więc trzeba ostrożnie) – podgrzana warstwa wierzchnia (zwykle natryskiwana tłuszczem) pachnie zdecydowanie mocniej; żeby nie drażniły obolałego pyszczka, można je namoczyć w wodzie lub rosole. Ponadto można próbować polewać jedzenie aromatycznymi sosikami (np. Miamor czy Vitakraft) lub – w ostateczności – podać kotu karmy „kolorowe z marketu” (zwykle pachną bardzo mocno, bo ich skład pozostawia wiele do życzenia). Najważniejsze jest, aby kot jadł cokolwiek, żeby nabrać sił – później przyjdzie czas, aby przestawić go na jedzenie zdrowsze dla niego (o tym, co jest najlepsze dla kota przeczytasz w tym miejscu).

Jeżeli pomimo to kot nie chce jeść, to pozostaje karmienie strzykawką lub poprzez sondę (to pierwsze zwykle bywa bardziej stresujące dla kota i mniej efektywne, bo często podanie odpowiednio dużej porcji dobowej jest niemożliwe). W przeciwnym przypadku dojdzie do nieodwracalnych uszkodzeń w organizmie kota lub nawet śmierci. Więcej informacji o tym jak ważne jest wsparcie żywieniowe kotów i kiedy koniecznie jest wspomaganie żywienia, można znaleźć w tym materiale, którego dokładną lekturę w całości gorąco polecam – wspomniano tam, że często lekarze pamiętają o nawodnieniu, ale nie przywiązują należytej wagi do zaspokojenia zapotrzebowania kota na białko i kalorie u głodującego kota.

 

WAŻNE! Jeżeli kot podchodzi do miski, wącha, i odchodzi zamiast jeść, a nie jest to związane ze zmianą karmy z ulubionej na nie pasującą kotu, lecz dotyczy normalnego jedzenia i niezależnie co podamy, kot tylko wącha i odchodzi, to oznacza to, że kot jest głodny, ale nie umie z jakiegoś powodu jeść. Takie zachowanie zawsze jest powodem do niepokoju i pilnej wizyty u weterynarza aby ustalić, co jest tego przyczyną i wdrożenia leczenia – może to być zarówno zakłaczenie, jak i ostra niewydolność jakiegoś narządu lub nadżerki np. pod językiem albo problemy z zębami. Nigdy nie wolno czegoś takiego lekceważyć i skazywać kota na powolną śmierć głodową.