Karmienie naturalne BARF? To proste!

kompletna mieszanka BARFZ moich rozmów z wieloma osobami wynika, że chciałyby karmić swojego kota jak najbardziej naturalnie (na ile to możliwe w naszym mocno oderwanym od natury świecie), ale boją się, że sobie nie poradzą, że to bardzo skomplikowane itd. Nic bardziej błędnego!
Oczywiście, pewne podstawy wiedzy są potrzebne – szczególnie przy komponowaniu własnych przepisów z naturalnymi suplementami, ale na początek wystarczą chęci, solidność w czytaniu ze zrozumieniem oraz skorzystanie z „gotowców” zamiast pełnej naturalnej suplementacji. Dzisiaj opowiem Wam o tym, jak łatwo robić mieszanki i podpowiem kilka sztuczek, żeby mniej się napracować i mieć wygodniej przy karmieniu.

Najpopularniejsze mieszanki suplementów to Felini Complete (w wersji podstawowej i Renal dla kotów wymagająych zmniejszonej podaży fosforu, np. tzw. „nerkowców”), TC Premix (również w kilku wersjach – te zestawy są tworzone z naturalnych suplementów) oraz easy B.a.r.F. firmy Lilly’s Bar, który jest dostępny w trzech wersjach: basic, sensitive oraz plus. Z racji tego, że sama lata używałam easy B.a.r.F. w wersji podstawowej (czyli basic), to właśnie wykorzystanie tego preparatu dzisiaj zaprezentuję.

Przykładowy przepis podany przez producenta na 8 dni dla „średniego” (4-5kg) kota to:

  • 750 g mięsa mięśniowego (wybrałam tutaj pierś kaczki, udo indyka i szponder wołowy),
  • 150g serc (użyłam indyczych),
  • 30g wątróbki (również użyłam indyczej),
  • 70g innych podrobów jak nerki, płuca, żołądki itp. (w razie braku można zastąpić sercami, co też zrobiłam),
  • 10g preparatu easy B.a.r.F.,
  • 1g tauryny,
  • 30-50 kropli mieszaniny olejów,
  • 5,2g węglanu wapnia lub 5,2g mielonych skorupek z jaj lub 9,1g cytrynianu wapnia.

Po wpisaniu tego przepisu do BARFnego kalkulatora (do zdobycia na forum BARFny Świat – możemy się nim wspomagać, ale nie jest to niezbędne) wychodzi, że w porównaniu do danych z kalkulatora jest za mało tauryny (powinno być dwukrotnie więcej i tyle właśnie dodamy) oraz troszkę za mało wapnia (stosunek wapń:fosfor wychodzi ok. 1:1 a najlepiej jest, gdy wynosi ok. 1:1,15, także skorupek dodamy też nieco więcej), a także nieco za mało żelaza (ale to w dużym stopniu zależy od tego jakich konkretnie mięs, serc i wątroby użyjemy – tutaj dodam odrobinę Fortran Fortain, żeby je wyrównać) oraz za dużo witaminy A (użyłam wątróbki z indyka, a ona jest mocno zasobną w tę witaminę – gdybym dla tych konkretnie mięs użyła wątroby owczej, byłoby idealnie, a wątroby wołowej czy z kurczaka – byłoby za mało). Niemniej jednak nie jest to coś, czym trzeba się martwić pod warunkiem zachowania najważniejszej zasady diety BARF: urozmaicenia. Jeśli zmieniamy rodzaje mięs i podrobów, nadmiary/braki mają duże szanse się wyrównać – jeśli będziemy w kółko używać 1-2 gatunków mięsa, możemy doprowadzić do namiarów/niedoborów witamin i minerałów – i to niezależnie, czy będziemy używali kalkulatora, czy też robili „w ciemno” według przepisu producenta. Dzieje się tak dlatego, że i producent easy B.a.r.F., i kalkulator uwzględniają mięsa statystyczne (czyli uśrednione), a nie realne, które kupujemy akurat w sklepie. Dlatego tak ważna jest różnorodność mieszanek.

Druga ważna rzecz: mięsa najlepiej wybierać średnio tłuste lub część chudego i część tłustego. Wiele osób ma tendencję do dawania kotom „ładnych” kawałków jak pierś kurczaka czy chuda wołowina – to duży błąd, bo jeśli kot ma za dużo białka w stosunku do tłuszczu, to niepotrzebnie obciąża nerki – nadmiaru białka i tak nie wykorzysta do budowy mięśni, a jedynie nerki muszą więcej filtrować, wątroba produkować więcej mocznika i przerabiać nadmiar aminokwasów na glukozę a następnie na tkankę tłuszczową. Wprawdzie koty mają ogromne zapotrzebowanie na białko (największe na Ziemi – od ok. 5g na kg masy ciała dla kota żyjącego w domu do nawet 11g przy kotach młodych i bardzo aktywnych żyjących dziko), niemniej jednak nie jest to zapotrzebowanie nieskończone. A kot będzie się upominał o jedzenie do czasu aż jego potrzeby energetyczne zostaną zaspokojone (chyba, że z racji przekarmiania węglowodanami proces ten zostanie zaburzony i kot będzie ciągle głodny ile by nie zjadł).

Ponieważ mieszanka jest dla kilku kotów i na 14 dni a nie na 8, to mięs i suplementów użyłam odpowiednio więcej. Jak praktycznie wykonać mieszankę? Na początek oddzielamy mięso od kości i odważamy (na wadze kuchennej) potrzebną nam ilość. Następnie podroby mielimy na drobnym sitku (takie do maku), żeby dobrze wymieszały się z suplementami oraz rozprowadziły po kawałkach mięsa. Co do mięsa – generalnie założenia są takie, aby 1/3 mięsa zmielić (wymieszane z podrobami i suplementami stanowi dobry „sos” otaczający większe kawałki), a resztę grubo pokroić. Tyle teorii – w praktyce to kot decyduje, czy te pozostałe 2/3 mięsa będzie grubo pokrojone, czy zmielone (bo np. kot nie chce gryźć lub nie ma czym już gryźć – jak moja koteńka) lub też przepuszczone przez szarpak czy posiekane (koty są wrażliwe na to w jakich kawałkach jest mięso i tej samej mieszanki mogą nie tknąć w jednej formie, a przy innej zajadać się ze smakiem).

Gdy mamy wszystko rozdrobnione (pomielone / pokrojone) dodajemy suplementy (ważymy je wagą jubilerską lub odmierzamy odpowiednimi miarkami, które często są dostarczane przez producentów). W przypadku użycia easy B.a.r.F. dodajemy tylko ten preparat, taurynę, źródło wapnia i źródło kwasów omega-3 (zwykle daje się 5-10ml oleju łososia na 1kg mięsa, ale można też użyć np. Efa Olie i wtedy dajemy ilość określoną przez producenta na opakowaniu). Dolewamy wodę – najlepiej dać jej tylko tyle ile potrzeba do dobrego rozmieszania suplementów, a resztę dolewać tuż przed podaniem i dobrze ją wtedy rozmieszać z porcją mieszanki. W przypadku kotów, które wymagają większej ilości błonnika (trochę jest w samym preparacie w postaci pektyn), możemy dodać np. marchew gotowaną bez soli lub namoczone łupiny nasienne babki jajowatej lub płesznik (według dawkowania na opakowaniu lub mniej).

Następnie „mielonkę” porcjujemy i mrozimy. Sama robię to w taki sposób, że porcję na 6-8 dni zamrażam w większym pojemniku, później na 1-2h daję do lodówki, aby lekko się odmroziło (nadal jest zmrożone ale już nie na kość) i kroję na porcje (4-5 kawałków na dzień), po czym przekładam do większych pojemników, w których łatwo się je przechowuje w zamrażalniku i z których wyciągam porcje do rozmrożenia na następne dwa posiłki (wtedy jest świeże a już nie zamrożone, gdy kocię robi się głodne). Można też od razu dzielić na porcje dzienne i dzień wcześniej wieczorem wyciągać całość do rozmrożenia na następny dzień.

Generalnie powinniśmy dążyć do używania w 100% naturalnych suplementów, ale są sytuacje, gdy easy B.a.r.F. okazuje się niezastąpiony:

  • przestawianie kota z karm / samego mięsa na BARF: preparat ma dość delikatny smak i zapach, więc większość kotów go łatwo akceptuje,
  • brak możliwości (finansowych czy logistycznych) zakupu kompletu suplementów (szczegóły w tym wpisie),
  • reakcje alergiczne kota na jakiś suplement, którego nie można/nie chcemy/nie możemy zastąpić innym,
  • obawa opiekuna o samodzielne odmierzanie pełnego zestawu suplementów (o ile witaminy z grupy B można dodać sporo więcej, to już z witaminą A, a szczególnie D trzeba uważać, żeby kota nie otruć).

Jeśli już będziecie BARFować z wykorzystaniem easy B.a.r.F. i będziecie chcieli przejść do pełnego BARFu opartego na naturalnych suplementach i tworzyć własne przepisy, będziecie potrzebować nie tylko kompletu suplementów, ale też wcześniej wspomnianego BARFnego kalkulatora (oczywiście na forum BARFnego Świata jest kilka przykładowych przepisów, ale jak to mówią: apetyt rośnie w miarę jedzenia). Kolejna rzecz, w którą trzeba się będzie zaopatrzyć, to waga jubilerska (za kilkadziesiąt zł można takie kupić np. na allegro), bo wprawdzie można robić przepisy miarkami do suplementów (na początku tak robiłam), ale jest to bardzo mało wygodne. Ponadto przy gotowych preparatach zwykle nie można dodawać do mieszanki żółtek, które są cennym źródłem naturalnych i łatwo przyswajalnych witamin – jeśli chcemy ich używać, to musimy korzystać albo całkowicie z naturalnych suplementów, albo przynajmniej częściowo – a wtedy niestety też jest potrzebny pełny ich zestaw.

Czy warto przejść na BARF pomimo, że jest to „nieco” więcej pracy – zarówno przy zakupach produktów (suplementy można zamówić przez internet, ale ze zdobyciem mięsa i podrobów jest już trochę zachodu), jak i samym wykonaniu mieszanki (krojenie, mielenie, mieszanki zamiast kilku kliknięć czy wycieczki raz na jakiś czas do sklepu zoologicznego po karmę lub o zgrozo do marketu po karmę niskiej jakości „bo kot chętnie je” tak jak dzieci chętnie jedzą czipsy i cukierki)? Oczywiście, że tak – raz, że kot otrzymuje wartościowe pożywienie (dużo mięsa a nie różnorakie odpady – często skażone na tyle, że nie można ich użyć w produkcji żywności dla ludzi), a do tego nieprzetworzone termicznie, czyli zawierające łatwo przyswajalne pożywienie zbliżone do naturalnej kociej diety. Ponadto w mieszankach możemy dokonywać korekty dla potrzeb danego kota (karmy są dla kota statystycznego) – jest to szczególnie ważne, gdy mamy kota z chorymi nerkami, który z jednej strony potrzebuje wartościowego białka a z drugiej – obniżonej podaży fosforu: możemy w łatwy sposób w diecie BARF osiągnąć poziomy fosforu jak w karmach weterynaryjnych (które – o zgrozo – często mają głównie białka roślinne – ciężkostrawne, mocno przetworzone a więc trudno dostępne dla kota) przy jednoczesnej podaży wartościowego łatwo strawnego białka zwierzęcego (oczywiście wtedy nie ma mowy o podawaniu żółtek lub mielonych kości czy piersi z kurczaka – wszystkie one są bardzo bogate w fosfor).

Na końcu podziękowania dla pani Marii Budzyk z firmy Majo za bezpłatne udostępnienie opakowania easy B.a.r.F. (którego jest dystrybutorem w Polsce) do stworzenia tego materiału (obecnie korzystam już tylko z naturalnych suplementów, ale ponad 2 lata korzystałam z easy B.a.r.F., gdy żyła jeszcze Magnolia – ciężko było ją przestawić na 100% naturalne suplementy z racji ich intensywnego smaku).

/GP-K, foto: RK